Bieszczady za mgłą

 

Bieszczady dla mojego pokolenia mają magiczną moc. Zawsze traktowaliśmy je jako nasz „dziki zachód” na wschodnich kresach, jako krainę ucieczki do wolności. W Bieszczadach bywałem kilka razy w latach 70-tych na obozach wędrownych. Bazę mieliśmy w Roztokach Górnych. Potem była długa przerwa, ponowny przyjazd z początkiem XXI wieku. No i teraz, szybki wypad na połoniny. Oto Bieszczady jesienią.